Papierowe relacje

To wszystko jest z papieru. Pisane patykiem na wodzie, trwałe jak bałwan na deszczu. I to tworzymy my, my sami. A raczej nie chce nam się tworzyć. Nic już chyba nam się nie chce.
Tinder, Badoo, apki, w prawo, w lewo, taka ilość osób i twarzy, że po 5 minutach takiego klikania aż kręci Ci się w głowie. Wiadomo- to jest dziś najszybszy sposób na poznanie kogoś, ale czy nie przypomina Wam to zakupów w supermarkecie i czytania profili niczym opisu produktu? Wolny, zajęty, dzieciaty, to skomplikowane (no jak tak można!), znak zodiaku, zdjęcie z pieskiem (oooh <3), nie lubi zwierząt?- w lewo. Zdjęcie z siłki-narcyz. Zdjęcie ze szlugą- cwaniak. Zdjęcie przy sportowym aucie- no coś sobie ewidentnie rekompensuje. 

Tych typów jest kilka i jak masz te apki dłuższy czas to sortujesz je niczym ciuchy do prania. Odruchowo. Nie mówię, że porządnych ludzi tam nie ma, ale to drobinka złota w rzece pełnej błota. Równie łatwo, jak kliknąć serduszko i trafić dopasowanie, jest się pozbyć po 2 zdaniach rozmowy. Szybka selekcja- bo chamski/chamska, bo od razu o seksie, bo pi*da z rozmowy, bo pisze laboraty zamiast po prostu wyjść na kawę. Kiedy nastąpił ten przełomowy moment, że wartość relacji spadła do wartości hot doga z Żabki? Nawet niżej, bo taki hot dog po imprezie to jak woda na pustyni. 

Możemy robić wojnę płci i obwiniać się nawzajem, twierdząc, że to wartości płci przeciwnej ograniczają się do szybkiego skanu i oceny czyjegoś życia na podstawie kilku wybiórczych informacji w profilu. Prawda jest jednak według mnie taka, że tutaj mamy niezbyt chlubny remis. Zarówno kobiety, jak i faceci dają radę. Tyle, że dają radę w kiepskim sensie. Luźna teoria, dlaczego to robimy- ze strachu. Tak bardzo boimy się zranienia i samotności, że nie dopuszczamy do siebie nikogo. Wolimy pierwsi kogoś pożegnać, zanim motylki z żołądka posmyrają nas w serduszko. 
Copyright ©2022 Zzyciemnaty.pl, Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Liczba odwiedzin: 598