Romantyzm XXI wieku

Myślisz, że kiedyś nie byłam romantyczna? Myślisz, że nie marzyłam o szczęśliwym zakończeniu? Myślisz, że nie dostałam z liścia w twarz, gdy okazało się, że nie wszystko układa się perfekcyjnie? Jasne, że tak, bo tak nas zaprogramowano. Nikt nie zainstalował nam za to myślenia o własnym szczęściu. Z jednej strony ogólnoświatowa tęsknota za bliskością, z drugiej kult jednostki, jednostki doskonałej, niepotrzebującej nikogo. Pamiętacie, jak bawiło się w dzieciństwie? Ta zabawa to raz był „dom”, raz „barbie”,trochę później weszła era simsów. Bawiliśmy się w życie, czy też w Boga, jak kto woli. Tworzyliśmy jednostkę, postać, której życie toczyło się wśród innych postaci. Oczywiście wybierało się cechy charakteru itd., ale często tylko po to, żeby pasowały do partnera/partnerki. Szczęście postaci uzależnione było od jego relacji z innymi, od jakości związku i pożycia. 

Czy ktoś Wam kiedykolwiek za dzieciaka powiedział, że trzeba zaczynać od własnego szczęścia? No właśnie. To tak, jakby do zepsutego puzzla doczepiać na siłę pogięty i wadliwy i oczekiwać, że razem stworzą super całość. W życiu robimy dziś, jako „dorośli” dokładnie to samo. Szczęście oznacza dla nas związek, albo chociaż jego marna podróbka, bo romantyzm dziś jest niecodzienny jak widok jednorożca. Łapiemy się byle czego i byle kogo, aby ktoś był i grzał, aby zrobić ładne zdjęcie na fejsa, aby było kurwa ŁADNIE. I nic więcej. Skąd ta paląca potrzeba kogokolwiek drugiego? Jak bardzo męczymy się w swoim własnym towarzystwie, kiedy jesteśmy sami, skoro dłużej wybieramy w browara w sklepie niż partnera? Zobaczcie, jak dużo teraz mamy możliwości. Jest ich aż za dużo. Czasem z ich nadmiaru kręci nam się w główce i nie wykorzystujemy żadnej albo wybieramy te najgorsze. 

Życie nie jest po to, żeby wyglądać ŁADNIE. Gdyby zawsze było ładne- umieralibyśmy tak samo głupi, jak wtedy, kiedy się rodzimy. Moim zdaniem życie jest po to, aby doświadczać, czerpać z niego, tylko, że najpierw my musimy być w sobie silni, żeby naszą największą życiową ambicją i celem nie było „bycie z kimś”. Po co ma z Tobą być, skoro sama nie chcesz/ nie potrafisz być ze sobą? Kiedyś chciałam pokroić swoje życie jak tort i oddać wszystkim innym największe kawałki. Wszystkim, byle nie sobie. To było głupie, bo czułam głód za samą sobą. Nie polecam. c.d.n.
Copyright ©2022 Zzyciemnaty.pl, Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Liczba odwiedzin: 597