Brzeg

Patrzę na Ciebie niby w taflę wody
Szukając odbicia sprzed lat
Robię to nie dla przeżycia przygody
Przez ogrom łączących nas z sobą dat

Nachylam się kładąc dłoń swą na brzeg
Myślę, że zdążę się złapać, zatrzymać
Lecz zanim dostrzegnę, co dzieje się
Całe me ciało już pływa.

Podziwiać pełni nie uda się
Widząc nieba niewielki skrawek
Nie można powiedzieć, że coś jest jak sen
Gdyby żyć wiecznie na jawie.

Lustro kłuje mą skórę jak chce
Igłami zręcznie celuje
Każdy tak samo daleki już brzeg
I dna pod stopami nie czuję.

Serce tak mało szanuje się
Choć rozum do drzwi jego puka
Odgarniam wodę, lecz nie ma Cię
I brzegu już więcej nie szukam.

Ostatnio

Jakoś mi ostatnio piosenki brzmią prawdziwiej
Jakoś mi ostatnio słońce jaśniej świeci
Jakoś mi ostatnio wewnątrz siebie lżej
Jakoś czas mi szybciej i przyjemniej leci. 
Może to już wiosna i ten ciepły deszcz 
Może się aura ponura zamyka 
Może wiatr ciepły poprawia sen 
Może te kwiaty przyjemne dla oka 
Choć w sumie wiosna i słońce też 
I kwiatów wszystkie kolory 
Nawet wiatr ciepły i lekki sen 
To mało przy oczach Twoich. 
I sama do siebie uśmiecham się
I zdziwienie nadal mnie trzyma 
Że jedna osoba, choć tyle ich jest 
Huragan mi w życiu zaczyna 
Strachu nie czuję i ciągle mi mało
Drzwi przed tym zamykać nie będę
I idę przed siebie pewnie i śmiało 
Gdy tylko mnie trzymasz za rękę

Sztuka

Sztuka jest tym bliższa sercu
Im więcej łez mieszało się z farbą
Im więcej liter rozmazywały krople
I im mocniej zamglone były oczy
Może dlatego, że szczęście to kłamstwo
A może kłamstwem jest wszystko?
Może wszystko jest nierzeczywiste
I prawdziwe są tylko te słowa, długopis i moje łzy na kartce?
Ale skoro tak, to czy jeśli przestanę pisać...zniknę?

Płatki lilii

Gdzie się płatki lilii otwierają 
Gdzie biel się z różem styka
Gdzie się godziny w minutę zmieniają 
 Gdzie czas spod palców umyka 
 Róże odwagą tryskają 
 Miłość i żądza w purpurze 
 Lecz kwiat delikatny i biały 
 Skromnością przewyższa dziś różę 
 Gdzie płatki ich długie i zgrabne 
 Muskają się jeszcze nieśmiale 
 Jak pierwszy raz usta kochanków
 I w iskrach oczy już całe 
 Więc pozwól mi dziś Cię zapytać 
 Zza kwiatu tak mi się rumienisz
 I dasz może nawet się dotknąć
 Czy kochać mnie się ośmielisz?

Miłości

A zatem, słodka Miłości 
 Nie tolerujesz spieszności 
Mglista iluzjo wieczności 
Za nic masz nasze stałości 
Życiowe nasze wartości 
Uznajesz za śmieszności 
Zagadką jesteś dziś dla ludzkości 
Bo nie szanujesz próżności 
Waluty krążącej bez nieśmiałości 
Podmuchem jesteś czystej świeżości 
Tak cennej niewinności 
Życia codziennej lekkości 
Dziecięcej wesołości 
Odważnej szczerości 
Chwil prawdziwości 
Co serca unosi 
Do głębi 
Do siebie 
Do nieba 
Do wnętrza
Copyright ©2022 Zzyciemnaty.pl, Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Liczba odwiedzin: 4575